książki LIFESTYLE RECENZJE

Filozofia dresów, czyli „Ślepnąc od świateł” – recenzja książki

„Ślepnąc od świateł” to książka-ewenement na mojej półce. Nie kupiłam sobie tej książki. Mój partner dostał ją pod choinkę, więc sprawdziłam o co z tym Żulczykiem chodzi.

Czy autor jest zaufany?

Uwielbiam serwis www.soup.io – trochę taki hipsterski jest, ale ma fajne zdjęcia, niekiedy inspiruje mądrościami życiowymi, najczęściej szukam tam jednak kotów.

7305 3393 500

Przykładowe zdjęcie, jakich mnóstwo można znaleźć na soup.io

I na tym portalu Jakub Żulczyk to jakieś bóstwo. Widziałam pierdyliard cytatów z jego twórczości, zachwyty, łzy, Noble… Więc jak już dostałam tą książkę tego bóstwa z soup.io to musiałam sprawdzić o co chodzi.

Odpowiadając na pytanie: nie znam autora, dużo o nim słyszałam, nie czytałam wcześniej nic innego.

Czy są kolejne części tej książki?

Nie. Ta wystarczy w zupełności.

Czy fajna okładka/papier/zapach?

Mam wersję z okładką serialową, bardzo mi się podoba. Papier miękki, zapach całkiem fajny.

PS. Czy wiecie, że w Wielkiej Brytanii KAŻDA książka ma ten sam rodzaj papieru oraz zapach? Straszny smutek.

Czy wciąga? Jak [nie]bardzo?

Na początku jest fajnie rozbudowana fabuła. Nawet po skończeniu czytania danego wieczoru zastanawiałam się dokąd ta intryga zmierza.

Niestety, końcówka wysiada. Trochę zmuszać się trzeba było do czytania.

Czy główny bohater jest niegłupi/niewkurzający?

Ma swoje zasady. Jest trochę zaślepiony. Jest trochę naiwny. Jest niegłupi. Pod koniec zaczął być wkurzający, na tyle, że przewracałam oczami na jego decyzje.

Czy będę napastować ludzi o nią?

Nie, ale zobaczymy czy serial nie sprawi, że mi się bardziej to to spodoba. Póki co, książka schowana w szufladzie i muszę się postarać, by nie zapomnieć o niej.

Czy jest gruba?

Ma około 350 stron. Jak na taką książkę to aż nadto. Pod koniec „przewijałam” filozofowanie z nudów.

O czym jest fabuła, gatunek książki

Gatunek: dramat, a nawet tragedia. Ma mnóstwo nadinterpretacji, snów, filozofii, przemyśleń – nic w sumie odkrywczego.

Te filozofie, sny itp., to są przemyślenia głównego bohatera, który jest dilerem kokainy w Warszawie. Wydaje mu się, że wie wszystko, że ma kontrolę nad wszystkim, że jest niezniszczalny. Dopóki większy koksu nie wchodzi i nim nie pomiata jak jakąś szmatką.

Główny bohater – Jacek, ma jakiś sado-maso związek z Warszawą, non stop o niej gada, krytykuje, kocha, uwielbia, nienawidzi. Jest to bardzo mylące i ciężko brać go na poważnie.

Na plus są fajne teksty takich typowych „dresów” – miło się czytało dialogi, miały w sobie nutę humoru.

Gorzej się czytało właśnie te filozofowanie, opisy snów – totalnie niepotrzebne moim zdaniem.

Czy przeczytam jeszcze raz?

Raczej nie. Jednak jestem ciekawa serialu. Jest on produkcji HBO, a te nigdy nie zawodzą. Dam znać po 🙂

Ostateczna ocena: 2/5

(Visited 629 times, 1 visits today)
Przeczytaj poprzedni wpis:
RECENZJA L’olivo – Żelazna 59A, najlepsza pizza na cienkim cieście

Nie lubię pizz na cienkim cieście - rozwala się to, ma dziury, trzeba używać noża i widelca, składniki tworzą niekiedy...

Zamknij