Nie, nie jesteś gruba. Jesteś kochana. A Ty jesteś wysoki i przystojny. Lubię Was.

Nikt mi nie uwierzy, gdy napiszę, że liczy się osobowość a nie wygląd. Jednym z ciągłych problemów, z którym się borykamy to dążenie do idealnego wyglądu. Zwłaszcza, gdy Ewa Chodakowska pisze na swoim Facebook’u, że „wystarczy chcieć”, a reszta sama się stanie (oczywiście wykonując katorżniczy trening).
Jestem typowym ziemniakiem (couch potato). Ciężko jest mi się ruszyć. Rano wolę pospać niż zrobić trening – zasnęłabym na macie. Po pracy myślę tylko o jedzeniu i położeniu się (mam pracę stojącą). Nie po drodze mi z fitnessem. Sądzę, że sporo ludzi może być w podobnej sytuacji do mojej.
A więc jak polubić swoje ciało bez ćwiczeń?

  • Rozpieszczaj je

Twoje ciało to jedyne, jakie dostałeś w tym życiu. Nie złość się na nie. Zauważ jak ciężko ono pracuje, po to byś mógł robić to na co masz ochotę. Twój organizm przeprowadza bardziej skomplikowane operacje niż jakikolwiek komputer na świecie. W podzięce za to wybież się na masaż. Rozluźnij mięśnie, porozciągaj je (dobrze wiesz jak jest cudownie przeciągnąć się z rana, po południu, o każdej porze). Zamiast batonika zjedz jabłko. Weź superciepły prysznic. Zrób coś dla swego ciała. Mały krok, a ile satysfakcji!

  • Zatańcz

Co ostatnio zrobiłeś szalonego, dzięki czemu poczułeś, że lubisz siebie i że czujesz się szczęśliwy taki, jaki jesteś?
Też nie pamiętam. Dlatego od dziś postanawiam sobie, że co dzień zrobię coś innego, przez co poczuję satysfakcję. Jutro poskaczę przy mojej ulubionej piosence. Pojutrze spróbuję się pogodzić z moją oponką na brzuchu. Kolejnego dnia zafunduję mojemu ciału taki peeling, że poczuję się jak nowonarodzona. Następnego poproszę swoją połówkę o masaż.
A po co to zrobię? By zbudować więź z moim ciałem. By zacząć o nim myśleć jako o części mnie, która pokazuje skutki mojego trybu życia, że  nie jest wrednym ciałem obcym, które robi mi na złość.

  • Przytul

Siebie, zwierzątko, rodzinę, swoją drugą połówkę. Przytulenie oznacza „akceptuję Cię”, natychmiastowo podbudowuje samoocenę. Kiedyś bałam się przytulania, nie sądziłam, że ktokolwiek chciałby mnie dotknąć. Po części spowodowane to było przez moje otoczenie, które miało tendencję do krytykowania wszystkiego, co się tylko rusza. Z drugiej strony nie potrzebowałam, by ktokolwiek zwracał na mnie uwagę. Byłam zamknięta w swoim świecie, ze swoimi zabawkami. Odkąd spotkałam swoją Miłość to mi się totalnie zmieniło. Uwielbiam przytulać i być przytulaną.
Dotyk jest najlepszą terapią na niską samoocenę. Dotknij tych części swojego ciała, za którymi nie przepadasz. Najpierw delikatnie, krótko, szybko. Stopniowo głaszcz te partie ciała aż się przyzwyczaisz do ich faktury, miękkości, elastyczności, gładkości, aż zaakceptujesz je jako część siebie.  To tylko ciało, ono nie gryzie.

  • Doceń

Masz piękne oczy. Niesamowicie tańczysz. Twój uśmiech rozpromienia cały pokój, jest zaraźliwy. Na pewno masz w sobie coś, co jest wyjątkowe, co Cię wyróżnia na tle innych. Znajdź to w sobie. Może już coś lubisz i jesteś z tego dumny.
Pamiętaj, że inni szukają najlepszych cech w ludziach, a nie tych najgorszych, brzydkich. Dlatego nie skupiaj się na wadach, ale zaletach.
A jak nie wiesz, co masz w sobie pięknego? Zapytaj koleżankę. Na pewno powie. Albo kogoś ze swojej rodziny. Dla swojej mamy zawsze będziesz najpiękniejszą osobą, więc raczej szukaj obiektywnej oceny u rodzeństwa.

Polubienie swojego ciała to długotrwały proces. Jednak z odrobiną chęci możesz uniknąć siłowni lub tony makijażu na twarzy. Wystarczy trochę wyrozumiałości dla siebie.