Czyli jak uszczęśliwić siebie na codzień.
 
 Kwestia Smaku to moja ulubiona strona z przepisami. Wypróbowałam z nich mnóstwo i jeszcze mi się nie zdarzyło, by któryś z tych przepisów mi nie wyszedł. Wszystko jest bardzo czytelnie objaśnione, mamy bieżący kontakt z autorką w komentarzach (np.: gdy szukamy zamienników lub rady).
Odkąd wyprowadziłam się za granicę muszę sama prowadzić kuchnię. Gdyby nie ta strona nie odkryłabym swojej miłości do gotowania i pieczenia. Gdy mam czas uwielbiam to robić, więc mam nadzieję, że w nadchodzącym roku będę spędzać jeszcze więcej wolnych chwil w kuchni.
  • Więcej zdrowego trybu odżywiania…
Ograniczyć słodycze (porywanie się z motyką na księżyc), fast foody. Marzeniem byłoby jeść wszystko pieczone lub gotowane na parze, z jak najmniejszą ilością tłuszczów trans, posiłków nieprzetworzonych. Jednak mieszkam z moim Kamilem, on lubi jeść tradycyjną polską kuchnię – smażone kotlety, bigos itp., więc to będzie dosyć kosztowna i czasochłonna impreza – dwa obiady na jeden dzień, jeden dla niego, jeden dla mnie.
 
  • Bardziej dbać o siebie (makijaż, ubrania, ćwiczenia)…
Jak już wcześniej wspominałam w moim poście o pielęgnacji, nie robię makijażu. (Względnie) Ładnie wyglądam bez „poprawiaczy” i oszczędzam czas przy okazji. Jednak chciałabym to trochę zmienić. Na pewno nie przestawię się na malowanie się każdego ranka, ale może na weekendzie spróbuję. Chyba każda kobieta powinna umieć się zrobić na bóstwo kiedy trzeba. Do tego celu zamierzam kupić książkę Red Lipstick Monster o technikach makijażu i mam nadzieję, że z jej pomocą nauczę się malować.Co do ubrań… Zazwyczaj wolę wydawać pieniądze na jakieś gadżety, gry i książki. Nie muszę mieć dużo ubrań, gdyż na codzień, do pracy zakładam uniform. Jak byłam w liceum, a później na studiach to lubiłam z mamą kupować sobie nowe ciuchy. Teraz, gdy mam pracę, raczej nie mam chęci na chodzenie po sklepach (w szczególności, że muszę pracować w soboty). Czuję, że przydałaby mi się wymiana garderoby i w tym roku zamierzam to zrobić.
 
By odpowiednio o siebie zadbać, by dobrze wyglądać w nowych ubraniach przydałoby się uruchomić aktywność fizyczną. Kiedyś próbowałam biegać (#oludzienigdywięcej) i ćwiczyć używając programów treningowych Ewy Chodakowskiej. Skończyło mi się to na operacji wycięcia pęcherzyka żółciowego i od tamtej pory trochę się obawiam ćwiczeń. Nie dałam rady wykonywać poważniejszego wysiłku fizycznego, gdyż natychmiastowo przewód żółciowy zaczynał mnie boleć i robiło mi się bardzo słabo.
 
Minęły już 2 lata od operacji i sądzę, że to już czas, by znów się męczyć. Jestem dosyć wygodnicką osobą, więc prawdopodobnie wrócę do ćwiczeń w domu. Gdy złapię bakcyla (o ile złapię), zapiszę się na siłownię z basenem, nauczę się pływać i będę kontynuować drogę ku perfekcji.
Ach, marzenia…. 😉
 
Nowy rok - więcej małych przyjemności, więcej szczęścia (część II)