Już za parę dni pożegnamy 2015 r. Nigdy nie robiłam postanowień z okazji nowego roku, wiem że nie mogłabym ich dotrzymać. Jak coś chcemy zmienić to można to zrobić bez czekania na jakiś przełom (od nowego tygodnia, od nowego miesiąca, od nowego roku…).

Dzięki temu nie nakładamy na siebie presji, podchodzimy na luzie do osiągnięcia danego celu. Wprawdzie motywacja również jest nieco mniejsza, ale dla chcącego nic trudnego. Wiem, że dużo szczęścia mi daje sprawianie sobie małych przyjemności i praca nad sobą. Z tego względu planuję (nie postanawiam!) postarać się rozpieszczać trochę bardziej.

 Oto małe przyjemności, które chcę osiągać, i które mogą poprawić humor (prawie) każdemu:
  • Książki, książki, książki…
Jakbym miała nieskończoną ilość pieniędzy z pewności wybudowałabym w swoim domu bibliotekę. Uwielbiam czytać książki. Uwielbiam kupować książki. Uwielbiam książki. Nic mi nie poprawia humoru tak jak widok regału wypełnionego książkami. Świadomość, że czeka na mnie historia do odkrycia w nieprzeczytanych jeszcze powieściach sprawia, że aż dostaję dreszczy ekscytacji. Bardzo to jest dziecinne, ale przyznaję, że to moja słabość.
Więc w 2016 r. planuję czytać jeszcze więcej i wzbogacać swoją kolekcję jeszcze bardziej.
  • Samochód, nauka jazdy po lewej stronie drogi…
Po powrocie z urlopu, już na Sylwestra moim zadaniem jest zakup samochodu. Od zawsze uwielbiałam prowadzić auto i bardzo mi tego brakowało po wyjeździe za granicę. W końcu nadarzyła się okazja, gdzie posiadanie samochodu będzie miało sens (muszę dojeżdżać nim do pracy od połowy stycznia). Jednak kupno samochodu jest najłatwiejsze. Wybrałam już swój model: Mazda 6 z 2010 r.
 
Na początku zamierzałam kupić coś małego, kompaktowego jak Opel Astra, jednak zakochałam się od pierwszego wejrzenia w tej Maździe.
Pierwsze tygodnie stycznia poświęcę, więc na naukę jazdy po nie tej stronie drogi i samochodu co trzeba. Mam nadzieję, że nie skończy to mi się katastrofą. Jednak bardzo się cieszę na ten plan i już nie mogę się doczekać!