Multitasking odchodzi do lamusa.

Jedną z podstawowych umiejętności, która jest wymagana przez pracodawców to multitasking. Stało się to już codziennością. Nawet gdy ktoś nie jest w stanie podnieść ręki i nogi jednocześnie to i tak wpisze, że jest ok w multitaskingu.
Czy to dobry pomysł?

Startup Stock Photos

W szkole średniej i na studiach nie lubiłam zajmować się jedną rzeczą na raz. Można było zrobić dwie w podobnym czasie i mieć więcej wolnego. Więc jak piekłam gofry to zawsze z książką u boku. Albo na zajęciach odrabiałam zaległe projekty na kolejne zajęcia. Szukałam wszelkich sposobów, by skrócić sobie czas pracy robiąc po kilka rzeczy na raz. I byłam z tego dumna, że tak dobrze mi to idzie. Że ten multitasking to jednak coś, w czym jestem dobra, co mogę z całą pewnością wykonywać.

Ostatnio zauważam, że oglądając serial (20 minutowy) muszę sobie zrobić parę przerw, bo nie mogę się skupić. Albo robić jakąś inną czynność w trakcie oglądania (czytać gazetę lub przeglądać sieć). W pracy, gdy mam momenty ciszy i spokoju to się męczę, np.: gdy muszę stać i czekać. Przez to zastanawiam się nad zmianą kariery (a mam świetnego pracodawcę). Czy brzmi to jak „problem XXI wieku„?

blogger-336371_1920

Jednak coraz częściej się o tym mówi. Multitasking psuje ludzi. Najpierw zmusza mózg do zajmowania się paroma rzeczami jednocześnie. Później zmienia sposób naszej pracy, tak że nie można już się skupić na tylko jednej czynności (którą można wykonać lepiej bez rozpraszania się inną czynnością). A brak skupienia się owocuje na niskiej jakości pracy. Na małej satysfakcji z życia. Na ciągłym poszukiwaniu „wolnego czasu”, na robienie paru rzeczy naraz, bo trzeba „szybko, jak najszybciej”.

Jak się z tego wyplątać?

  • tryb offline – powyłączaj wszystko, co daje Ci kontakt ze światem, na DWIE godziny. Zajmij się czymkolwiek innym tylko nie podłączaj się do sieci. To już bardzo ważny krok, gdyż to Internet jest największym rozpraszaczem (sprawdzanie maili, Facebooka, blogów jednocześnie).
  • wyciszenie – a co powiesz na to, by się położyć na godzinkę? W niedzielę, koło południa. Bez telewizora, bez gazety, bez niczego. Żeby poleżeć i pomyśleć. Niech będzie nawet 30 minut na początek. Skupianie się na jednej czynności odzwyczaja mózg od szaleńczego pędu. A nie ma nic przyjemniejszego niż leżenie.

designer-wooden-workspace-picjumbo-com

  • ćwiczenia fizyczne – ale nie w domu! Nie dam rady ćwiczyć w domu, bo zbyt łatwo się rozpraszam i zniechęcam. Dlatego zabieram swojego chłopaka na badmintona, albo na siłownię, albo na spacer. By się dotlenić. By się przemęczyć, by zająć się jedną czynnością, za to bardzo wymagającą.
  • aplikacje blokujące Internet – jest ich mnóstwo. Szczególnie się przydają w trudnych przypadkach notorycznego sprawdzania maili i portali społecznościowych. Włącz je nawet, gdy oglądasz film na komputerze lub tablecie. Lub gdy czytasz książkę.

stocksnap_bewoyg4vrw

  • wychodź ze znajomymi – ale przy tym umówcie się, że każde z Was odłoży telefon do koszyka i kto pierwszy sięgnie po niego płaci rachunek za wszystkich. Taka motywacja jest idealna, gdyż jest tam element rywalizacji, adrenaliny, ale też pomoc ze strony innych.
  • zadzwoń do mamy lub kogoś z rodziny – na mnie zawsze to działa uspokajająco. I z szacunku dla mojej nie zajmuję się niczym innym prócz rozmową z nią.
  • wynagradzaj się za trud – dobry batonik nie jest zły przy tak ciężkim odzwyczajaniu się od robienia kilku rzeczy naraz.

stocksnap_jy059p56o1

Chcesz spróbować?