We wczesnych etapach bycia razem często marzymy o zamieszkaniu razem. Bez nadzoru kogokolwiek, bez wstydu, bez tęsknoty. Mamy dostęp do ukochanej osoby co dzień. Na początku czeka nas sielanka. Dużo czułości, dużo współpracy, docierania się. Jednak później przychodzi monotonia… Jak sobie z nią poradzić?


Bądź sobą

Prawda stara jak świat i oklepana jak nic innego, jednak coś w tym jest! Od pierwszej randki bądź sobą. Nie udawaj nikogo innego. Jesteś ciekawą osobą i dlatego ktoś Cię wybrał. Łatwo sobie wyobrazić ten zawód, gdy myślimy, że znamy bliską nam osobę a tu nagle przeistacza się ona w harpię lub coś gorszego. Nikt z nas nie chciałby tego przeżyć na własnej skórze.
Od samego początku byłam sobą i mój Kamil powtarza mi, że nigdy nie był w tak dobrym związku jak teraz – bez stresu, bez przykrych niespodzianek. Ufa mi.

Mów wszystko prosto z mostu

Nie klucz, nie szukaj „lepszych wyrażeń, by ładniej zabrzmiało”, jak coś swędzi to się podrapiesz, także w tym wypadku – jak coś jest nie tak lub jak czegoś chcesz, wal prosto z mostu. Bezpośredniość na początku może być rażąca, ale nic innego nie oczyszcza jak to. Nie lubię jako takich podchodów, gdy ktoś (niekoniecznie partner) chce coś powiedzieć, ale się cofa, robi półgodzinną przedmowę i po 5 latach dochodzi do sedna. Szczerość i bezpośredniość umacniają związek.

Podział obowiązków

To jest coś nad czym muszę popracować. Wiem, że będę szczęśliwsza i będę miała mniej pretensji do partnera, gdy już rozwiążemy tą kwestię. Niestety mój partner jest dosyć leniwy. Od 2 lat próbuję go przekonać do zmywania naczyń: prośbami, groźbami, jękiem, fochem ( 😉 ), a on mi zawsze odpowiada „Jutro.”. Nie jest to „nie”, jednak oboje wiemy co to oznacza: że ja to pozmywam, w przeciągu 5 minut.
Mit „kury domowej” już dawno odszedł w zapomniane. Nie twierdzę, że powinniśmy zmuszać partnera, by wykonywał 100% obowiązków, tylko żeby był sprawiedliwy podział. Ja gotuję – Ty zmywasz. Ja zmywam kurze na meblach – Ty odkurzasz podłogi. Zostawiamy rzeczy na ich miejscu a nie na krześle w salonie.
Będę musiała odbyć poważną rozmowę na ten temat z Kamilem….

Brak fochów

Kiedyś Kamil powiedział mi, że nic tak nie przeraża faceta jak babski foch. A jeszcze bardziej to babski foch bez powodu (faceta zdaniem).
Jak da się szybko pogodzić to postaraj się. Największym niszczycielem związków jest duma. Związek to kompromis a nie pojedynek. Od tamtej pory staramy się rozwiązywać konflikty na bieżąco. Gdy mi się coś nie podoba to mu to mówię, a on bez zwłoki stara się to naprawić, by mały problem nie przerodził się w tygodniową kłótnię lub ciche dni. Dodatkową motywacją dla mnie jest fakt, że gdy już się kłócimy (a zdarza się to bardzo rzadko) to mój partner nie może zasnąć w nocy. Nie cierpię, gdy bliska mi osoba odczuwa ból i nie chcę jej dodatkowo męczyć.

Czułość

Przytulaj się i buziaj! Dobrze wiesz, jak Ty to lubisz. Wszyscy to lubią. Buduj więź. Daj poczuć partnerowi, że chcesz być blisko, że go kochasz i potrzebujesz. Zapewniaj o swoich uczuciach. Spraw, by się rozpływał w Twoich ramionach. Oboje będziecie szczęśliwi. Kupuj małe prezenty bez okazji (lizaki, batoniki…). Smsuj, zadzwoń. Zapytaj po pracy jak mu minął dzień… To jest takie proste i przyjemne!

Czas dla siebie

Mieszkając razem mamy partnera non stop pod swoją ręką. Dlatego ważne jest, by dawać sobie przestrzeń. Daj mu wyjść gdzieś bez Ciebie. Jeżeli lubi pograć w gry to znajdź sobie własne przyjemne zajęcie w tym czasie. Czasami też organizujcie sobie randki, w miejscach nowych dla Was. Odkrywanie nowych rzeczy razem sprawia, że codzienna rutyna nie wydaje się czymś przymusowym.

A co u Was się sprawdza najbardziej?