hotele RECENZJE

Hotel RIU Palace Jandia (Fuerteventura, Wyspy Kanaryjskie) – recenzja

Zapraszam na recenzję hotelu ze znanej sieci RIU, w którym mieliśmy okazję spędzić urlop na Fuerteventurze. Hotel 4-gwiazdkowy, na południu wyspy, ma świetne recenzje – czy mogło coś pójść źle?

Położenie

Moim skromnym zdaniem ten hotel jest położony w najlepszej części Fuerteventury. W Morro Jable, przy Playa de Jabla – 32 milowej plaży, piaszczystej, szerokiej, żółtej, idealnej! Dodatkowo, u stóp hotelu jest miasteczko, ze wszelkimi sklepami i restauracjami, jakich turysta, by oczekiwał i potrzebował.

View this post on Instagram

Holiday

A post shared by Justyna (@sawkablog) on

Tuż przy hotelu jest SPA, mały sklepik (idealny na kupowanie przekąsek i wody oraz innych napojów), kawiarnia z lodziarnią. 100 metrów na wprost rozciąga się miasteczko, a winda z hotelu prowadzi wprost na plażę. Wszystko jest dogodnie i blisko. Naprawdę nie ma na co narzekać.

Jedyny minus (ale i także tyci plus) jest odległość od lotniska – samochodem po autostradzie jechało się 1,5 godziny.

Ocena cząstkowa: 4.5/5

Jedzenie

Przysięgam, że przytyłam od tych pyszności!

Mieliśmy opcję „half-board”, czyli śniadania i obiadokolacje. Śniadania w formie bufetu, czyli standardowo. Menu śniadań się nie zmieniało i codzień można było spodziewać się tego samego. Jest przeogromny wybór herbat (niestety trzeba samemu przygotowywać wodę na herbatę – nalać do dzbanka wrzątku i zaparzyć) i niezbyt smaczna kawa. Najmilej ze śniadania wspominam obsługę oraz jajecznicę i omlet hiszpański (spanish tortilla).

Obiadkolacje to już wyższa szkoła gotowania na gazie! Codzień menu było inne. Ze względu na liczbę gości trzeba było wybrać godzinę, na której będziemy obecni (18:00 lub 20:00). I prawie żadne danie się nie powtórzyło, chociaż wszystko było w również w formie bufetu. Mieliśmy stacje „live cooking”, gdzie kucharze zachęcali do próbowania jedzenia z „ich stacji” i pytali o sposób przygotowania wybranego dania. Najlepsze perełki z obiadkolacji: steki, sushi, paella, spaghetti z krewetkami, klopsiki, wszelkie wariacje ziemniaków. W sobotę mieliśmy zespół, który przygrywał nam do kolacji, a na walentynki dostaliśmy od hotelu różę oraz słodycze!

Do restauracji, zarówno w trakcie śniadania jak i kolacji nie można było wnosić telefonów komórkowych. Do kolacji obowiązywał dodatkowo nakaz długich spodni oraz koszul z długimi rękawami.

Ocena cząstkowa: 4.5/5

Obsługa

Naprawdę nie mam nic do zarzucenia obsłudze. Była w pełni profesjonalna. Zostaliśmy powitani w hotelu sokiem oraz szampanem. Nasze bagaże odebrano z bagażnika i zawieziono pod pokój. Podobną ofertę otrzymaliśmy przy wyprowadzce. Pani z recepcji dzwoniła, by się dopytać czy nam podoba się pokój, czy życzymy sobie pomocy przy czymś oraz czy o której Pan bagażowy ma przyjść po nasze klamoty przy check-outcie.

Jest tego wszystkiego jeden jedyny minus – obsługa hotelowa, od kelnera po recepcję była nastawiona na klientów z Niemiec i ciut lepiej traktowano przyjezdnych stamtąd. Dodatkowo, obsługa posługiwała się lepiej w języku niemieckim niż angielskim – nie ma co się dziwić, skoro 90% gości w hotelu to byli Niemcy, 2 pary z Wielkiej Brytanii, i my, jedna jedyna para Polaków.

Ocena cząstkowa: 4/5

Wyposażenie

Wybraliśmy pokój z widokiem na morze. Mieliśmy do dyspozycji sporą powierzchnię – oddzielnie sypialnia, salon, taras, 2 korytarze, duża łazienka z wanną dwuosobową i wydzieloną ścianką toaletą. Łóżko było wygodne, podobnie dało się spać na poduszce (co nie zdarza mi się często, najczęściej u mnie lądują one na podłodze, jednak tutaj było super)! Na tarasie mieliśmy stolik oraz fotele do opalania – to była moja stała miejscówka po śniadaniu.

Hotel miał podgrzewany basen, 2x jacuzzi, ogromny taras z leżakami z widokiem na ocean, bilard (płatny), siłownię (mała, ale dobrze wyposażona) oraz strefy do relaksu w środku (kanapy, komputer, sklepik, SPA). No i najważniejsze i najlepsze: mnóstwo przyjacielskich kotów!

Największy minus hotelu (baaardzo subiektywnie patrząc) – jest ogromny, ma mnóstwo małych korytarzyków i bloków tworzących labirynt, z których jest spora droga by dotrzeć do recepcji, a co najgorsze na tych korytarzykach jest przeciąg na tyle duży, że przewiałam bark i miałam przez to mniej udany urlop. Bez windy też nie da rady, jest mnóstwo schodów.

Ocena cząstkowa: 4/5

Strona hotelu: https://www.riu.com/en/hotel/spain/fuerteventura/hotel-riu-palace-jandia/

Możliwość wyjazdu z TUI: https://www.tui.pl/wypoczynek/wyspy-kanaryjskie/fuerteventura/riu-palace-jandia-fue11004

Ocena ostateczna: 4.5/5

(Visited 32 times, 1 visits today)
Przeczytaj poprzedni wpis:
Gra, za którą wciąż tęsknię: Assassin’s Creed Syndicate – recenzja

Są takie gry, filmy/seriale i książki, po których nie spodziewamy się wiele. Wręcz zmuszamy się do przejścia przez ten "łez...

Zamknij