Bywają błędy, przez które tracimy miłość. Nie musi być to zdrada, coś małego, prozaicznego, co zdarza się często. I przez tą częstotliwość małych błędów dużo związków się rozpada. Jak walczyć o związek? Jak sprawić, by Twój związek był szczęśliwy? Jak zadbać o swojego partnera, by go nie stracić? Czego unikać?

Jestem ze swoim partnerem od ponad 4 lat. Od 3 lat mieszkamy razem. Jak w każdym związku mamy swoje wzloty i upadki, jednak pomimo wszystko jeszcze NIGDY nie mieliśmy żadnej kłótni. Były małe fochy, ale zawsze, szybko, ten pożar był gaszony przytulaniem i wsparciem.
Przez jakie zachowania Twój związek może się rozpaść?

Brak kompromisu, upór

Łatwo jest się upierać i obstawać przy swoim. Jednak ta umiejętność nigdzie się nie przydaje. Nawet w pracy wymagają umiejętności negocjacji. A co dopiero w życiu codziennym, domowym! Wyobraź sobie, że masz apodyktycznego partnera, na którego dyktando musisz żyć. I albo się na to potulnie zgodzisz albo się rozstaniecie przez ciągłe kłótnie.
Udany związek opiera się na kompromisie, na znalezieniu wspólnych potrzeb, złotego środka. W każdej wspólnej dziedzinie życia. Dzięki kompromisowi dopasowujecie swoje oddzielne życia do jednego, wspólnego. Zawsze używam kompromisu do zażegnania konfliktu.

Za wysokie poczucie godności, dumy

Ktoś kiedyś napisał (pewnie jakiś poeta), że największym zabójcą związków jest duma. Sądzę, że jest to prawdziwsze niż teoria ewolucji (żart!). Ile razy zdarzyło Ci się poczekać aż on/ona napisze pierwszy/a? Ile razy chciałaś czekać aż to on pierwszy wyciągnie rękę i przeprosi za swe winy? Wyobraź sobie jak w takich sytuacjach druga połówka się czuje. Na pewno niemiło, jakby była do czegoś zmuszana, manipulowana.
Przez moje poczucie dumy skończyłam swoje pierwsze 3 związki. Teraz już nie popełniam tego błędu. Duma jest dla polityków.

Monotonia, brak wyzwań

Gdy jesteście razem już parę dobrych lat możesz zauważyć, że do Waszego związku wkradła się monotonia. Wspólne rytuały nie są złe, wręcz przeciwnie. Jednak brak nowości prowadzi do znużenia, zmęczenia. Od czasu do czasu zafundujcie sobie coś ekscytującego, np.: kolacja przy świecach, wyścigi na go-kartach, obejrzenie horroru. Nawet malutka zmiana w codzienności doda Wam nowych tematów do rozmów, spojrzycie na siebie trochę inaczej, z innej perspektywy.
Niektóre pary kultywują Randkowe Piątki – nieważne czy się pali, czy coś wali oni w każdy piątek idą na randkę. Świetny pomysł! Kiedyś na pewno spróbuję i dam Wam znać jak to się sprawdza (niestety nie mogę go u siebie teraz wprowadzić, bo najczęściej w piątki wieczorem pracuję, w soboty zresztą też).

Brak wspólnych pasji

A raczej brak zrozumienia dla zainteresowań połówki. Dobrze jest się pasjonować tymi samymi rzeczami, wówczas można zrealizować wiele marzeń przy wspólnym wysiłku. Gorzej jest, gdy nie trawimy zainteresowań swojego mężczyzny/kobiety. Taki przykład, on nie rozumie dlaczego ona non stop ogląda tutoriale makijaży na YouTubie i że, dodatkowo, wydaje pieniądze na tyle kosmetyków! Ona nie trawi, gdy on ogląda mecz z piwskiem i wrzaskiem. To jest trudna sytuacja, jednak dzięki sztuce kompromisu (patrz: wyżej) można łatwo tu załagodzić potencjalny konflikt. Gdy on ma mecz do obejrzenia to idź na zakupy, do koleżanki, na kolację, porozmawiaj z mamą. Gdy ona ma zamiar włączyć haul zakupowy na YouTubie to poproś ją, by założyła słuchawki, gdy widzisz, że już już ma zamówić nowy kosmetyk to pokaż jej ile ona tego już ma.
Nie musisz od razu kochać pasji swojego wybranka lub wybranki, ale dobrze jest je zrozumieć i znaleźć sposób, dzięki któremu nie dojdzie do kłótni.

Brak czułości

W pewnym momencie związku, po paru latach, już nie przytulacie się tak często jak kiedyś, nie dajecie buziaka, nie mówicie o swojej miłości. Oddalacie się. Poprzez brak czułości łatwo jest się sobie zobojętnieć, poczuć jak współlokatorzy a nie jak para. To jest trudny moment, jednak trzeba się przemóc i przytulać ją/jego. Przed pracą, po pracy, przed snem. Nawet odrobina czułości pozwala poczuć się kochanym, niesamowicie zbliża Was do siebie. W natłoku obowiązków znajdźcie czas dla siebie, na mały czuły gest (na te duże też ;)).

Brak dystansu od siebie

We wszystkim należy zachować umiar. By go wypracować ma się lata. Związek to ciągłe docieranie się, sprawdzanie, które rzeczy działają, a z których należałoby zrezygnować. Do tego potrzeba dystansu. Dawanie sobie przestrzeni jest niezbędne do rozwoju, do sprawdzenia swego stanu szczęśliwości. Po takim pobycie bez niego/jej chętniej wracasz do domu, nie możesz się doczekać spotkania z nim/nią.

Oto przykład moich znajomych z pracy potwierdzający zasadę dystansu:

Ona została przydzielona do pracy w moim sklepie na krótki okres czasu, by wesprzeć nieobecność. Pracodawca opłacił jej hotel i przelot z Irlandii (bo tam było jej główne miejsce pracy). W naszej pracy poznała chłopaka i natychmiastowo się w sobie zakochali (aaah). Po 2 tygodniach pracy u nas musiała wrócić. Ich rozłąka trwała 2 miesiące. W międzyczasie ona załatwiła sobie przeniesienie się na stałe do naszego sklepu, przeprowadziła się do nowo poznanego chłopaka. Rzuciła wszystko dla miłości.
Po 3 miesiącach idylli coś poszło nie tak. Rozstali się, obwiniali się o kradzież, o napastowanie – a wszystko to w tym samym miejscu pracy. Koniec końców jedno z nich wystąpiło o sądowy zakaz zbliżania i ona musiała zrezygnować z pracy. Została bez pracy, bez mieszkania, w obcym dla siebie kraju.
Wniosek: nie rzucaj wszystkiego dla nowego chłopaka/dziewczyny.