Po tylu latach życia w Wielkiej Brytanii, postanowiliśmy, że już czas spróbować czegoś „nowego”. Dajemy szansę Polsce.

  • Brexit

Nie ukrywam, że to najbardziej nas popchnęło ku wyprowadzce. Nie chcieliśmy znaleźć się w sytuacji, gdzie zostalibyśmy zmuszeni do zmiany warunków życia w UK, w krótkim czasie, w chaosie organizacyjnym, w odczuciu, że nami steruje machina antyimigracyjna, że nagle stalibyśmy się ludźmi o wiele niższej kategorii niż obywatele Wielkiej Brytanii.
Dodatkowym czynnikiem przemawiającym za powrotem do Polski były rosnące ceny, trudność ze zmianą pracy (z usługowej na bardziej odpowiedzialną), mniejsze szanse na awans.

  • Praca

Jak już wyżej wspominałam, wraz z Brexitem pracodawcy zaczęli być nieco bardziej zachowawczy w przypadku zatrudniania imigrantów. W mojej ówczesnej pracy powiedziano mi, że nie mogą dać mi żadnych gwarancji zatrudnienia w razie Brexitu, przez co straciłam priorytet do rozwoju w tej firmie.
Również w przypadku zmiany posady ze sprzedaży na, lepiej płatną, biurową pracę szefowie kręcili głowami – bali się inwestować w imigrantów, którzy mogą zostać odesłani (na czas dłuższy, lub krótszy w wariancie ubiegania się o wizy pracownicze).
W Polsce spotkaliśmy się z miłym zaskoczeniem (w Warszawie). Prace są bardzo dostępne, o podobnych zarobkach co w Wielkiej Brytanii. Brawo, Polska!

  • Koszty życia

Przy ciągłym wzroście kosztów życia w Wielkiej Brytanii i braku podwyżek wynagrodzenia życie przestało być tam tak rentowne (na stanowiskach niższego szczebla, czyli łatwo dostępnych dla przyjezdnych). Koszty życia w Polsce są wciąż bardzo korzystne, np.: mamy najtańsze produkty żywnościowe w całej Unii Europejskiej. Ceny wynajmu mieszkań też nas zaskoczyły – mieszkania na o wiele wyższym poziomie są w takiej samej cenie co w Wielkiej Brytanii. Jeżeli w Polsce zarabia się na poziomie Wielkiej Brytanii (informatycy) to życie tutaj bardzo się opłaca!

  • Znajoma kultura i język

Odkąd wróciliśmy czuję więcej swobody. A tego mi brakowało w Wielkiej Brytanii – umiejętności porozumiewania się bez żadnych wpadek, dopytywań, przepraszania za silny akcent, no i bez bariery językowej. W Polsce nie czuję się imigrantem, a to jest bardzo wyzwalające uczucie. Po prostu być u siebie, tam gdzie się wychowało i gdzie zna się wszelkie obyczaje i tradycje.

  • Rodzina i znajomi 

Najważniejsze na koniec. Nie ukrywam, że bardzo brakowało mi kontaktu z najbliższymi. Tęsknota za domem motywowała nas do bardziej żwawego pakowania pudeł. Jestem właśnie po godzinnej rozmowie telefonicznej z jednym z moich braci. Jak mam jakiś problem i potrzebuję rady, to nie muszę czekać aż w którymś dniu pojawi się moja mama na Skypie – biorę telefon i dzwonię.
Łatwiej jest też nawiązywać znajomości używając tego samego języka!

Za parę lat się okaże czy mój pogląd na powrót do Polski się zmienił. Póki co, cieszę się słońcem (trochę słabym jak na maj) i polskością.