Czytać czy nie czytać? Jaka czeka nas przyszłość? Okiem twórcy, czytelnika i widza.

To wszystko zaczęło się od blogów. Każdy (z komputerem) mógł coś napisać na Bloggerze lub Onecie. Prawie wszyscy marzyliśmy o posiadaniu telefonu z aparatem. Cyfrowe aparaty były tak drogie, że tylko profesjonalni fotografowie mogli na nie się szarpnąć. To były czasy, gdy na YouTubie królowały koty grające na fortepianie, a większość Polaków dopiero podłączała się do tej „nowinki technologicznej” (ja). Czy blogi pisane nie wypadną z obiegu? Czy ludzie będą mieli czas i chęci je czytać? Co przemawia za tworzeniem (i czytaniem) blogów a co za nagrywaniem swojego życia codziennego?

Blogi:

  • Wysoka jakość tworzonej treści

By napisać posta trzeba się nasiedzieć i namyślić. Stworzyć plan, złapać wenę, zebrać źródła, opisać, przeczytać parę razy, dobrać zdjęcia. Dzięki temu, że twórcy tyle czasu spędzają nad tworzeniem treści jakość blogów jest wysoka. Nie da się stworzyć wpisu w 15 minut.

  • Inteligentniejsza forma rozrywki

Chyba nikomu nie chce się spędzić dwóch godzin, by napisać jakieś pitu-pitu. Jak już się pisze to na konkretny temat, z przekazem, z emocjami, by zatrzymać czytelnika. Twórcy pracują nad stylem pisania, nad ortografią, dzięki czemu jakość bloga dorównuje czasopismom (a niekiedy przewyższa). Blogerzy mają różne specjalizacje i chętnie dzielą się swoją wiedzą, najczęściej za darmo. Dzięki temu czytelnik może nauczyć się fotografii, oszczędzania, sprzątania czy ubierania. Jaka szkoła gwarantuje tego typu naukę? Ponadto wszystko jest podane w przystępnej formie. Nic tylko czytać!

  • Bliższy kontakt pomiędzy blogerem a czytelnikiem

Ze swojego doświadczenia wiem, że chętniej komunikuję się ze swymi czytelnikami niż widzami. Bardzo doceniam wkład ludzi, którzy wysilają się na przeczytanie moich wypocin. Wiem, że to zajmuje więcej czasu, a jeszcze więcej napisanie komentarza (bo postów raczej się nie lajkuje). I jak już ktoś skomentuje mojego posta to na temat, z celną uwagą lub wskazówką. Na YouTubie komentarzy jest więcej, ale są bardziej ogólne. Nie czuję aż tak bliskiej więzi z widzami (dlatego, że dopiero rozwijam swój kanał? Że wciąż nie jest on popularny? Że tematyka jest dosyć chaotyczna?). Pracuję nad tym!

  • Brak nachalnych reklam

Na blogu co najwyżej czytelnika może zaatakować banner (którzy można natychmiastowo wyłączyć). Na YouTubie trzeba obejrzeć parę reklam. Co jest bardzo męczące i irytujące. Na blogu treść jest łatwiej dostępna i bardziej czytelna. Na YouTubie można się pogubić – czy to jeszcze reklama czy już filmik właściwy?

  • Piękne zdjęcia

Dzięki bankom darmowych zdjęć blogi wyglądają przepięknie. Są estetyczne, eleganckie, okraszone fotografiami profesjonalistów. W filmikach mamy piękne ujęcia domu i osoby wypowiadającej się. Dosyć monotematycznie. Lubię na swoim blogu wrzucać zabawne zdjęcia, pasujące do tekstu, jednak z dawką humoru. Na YT moja twarz to wystarczający ubaw 😉

  • Jeden blog o wielu tematach

Można prowadzić bloga na jeden temat, jednak ciekawiej (i łatwiej) jest pisać o tym co się lubi. Wyrażać swoje poglądy i opinie na świat. Udowodniono, że blogi monotematyczne, z poszczególnych nisz są bardziej popularne. Ale nie wszyscy są specjalistami w danej dziedzinie. A ja wolę czytać blogi o życiu codziennym niż o oszczędzaniu 😉

  • Jako uzupełnienie vloga

A może, jak znajdziesz czas, to nakręć parę filmików jako dodatek do Twojego bloga? Może nawet podcasty na początek? Coś dla urozmaicenia. To dobrze działa. Jest ciekawiej. Zawsze można dopowiedzieć coś w filmiku, by uzupełnić post. Pokazać jak coś się robi zgrywając ekran komputera i do tego dodać link do instrukcji na blogu? Są ludzie, którzy mają chęć na czytanie a są także Ci, którzy wolą coś obejrzeć do obiadu. Dlatego warto spróbować różnych form. Być może odkryjesz pasję i umiejętności, o których nie miałeś pojęcia (ja się dowiedziałam, że mam ładny, radiowy głos. Tylko muszę się nauczyć wymawiać literę „r” poprawnie).

Zapraszam na część II wkrótce.